Jak zachęcić dziecko do współpracy?

W codziennym życiu istnieje mnóstwo sytuacji, kiedy musimy nakłonić dzieci, żeby wykonały pewne czynności (kąpanie, mycie zębów, zapinanie w foteliku samochodowym itp.) lub też powstrzymać je, aby czegoś nie robiły (np. wkładanie palców do gniazdka, ciągnięcie psa za ogon). Dzieci nieustannie słyszą, co powinny zrobić… i powinny nas słuchać, gdyż to my – dorośli jesteśmy odpowiedzialni za ich wychowanie i bezpieczeństwo. Nikt z nas jednak nie lubi, gdy ciągle wydaje mu się polecenia i zakazy. Czasem chcąc nakłonić dzieci do posłuszeństwa, budzimy w nich odruch buntu. Zastanówmy się, jakie towarzyszą nam odczucia słysząc ciągle groźby, ostrzeżenia i rozkazy „Nie ruszaj tych klocków! Wiesz przecież, że nie są twoje”, „Nie podnoś tego kubka. Zaraz go upuścisz.”, „Jeśli nie posprzątasz zabawek, nie będziesz mógł wyjść na plac zabaw”. Czy poczułaś/eś się zachęcona/y do współpracy czy raczej zniechęcona/y? Taka jest ludzka natura, także naszych dzieci. Mamy jednak do dyspozycji kilka narzędzi, które ułatwią nam codzienne funkcjonowanie. Piszą o nich J. Faber i J. King. Oto one:

  1. Korzystaj z żartów.

Wśród młodszych dzieci świetnie się sprawdza technika „gadających przedmiotów” – np. głodne pudła na zabawki mogą wołać „Nakarm nas piłkami! Chcę te żółte!”. Obudzisz w ten sposób w dziecku radość i zmienisz nastawienie do wykonywania codziennych czynności. Można też zamienić nudne zadanie w wyzwanie lub grę np. „Umiesz założyć kurtkę z zamkniętymi oczami?”. To narzędzie jest polem dla kreatywności dorosłych – zamiast mówić do dziecka normalnym głosem, naśladuj zwierzę lub ulubionego bohatera; spiesząc się gdzieś, zamiast ciągle popędzać dziecko, zabawcie się w ucieczkę przed krokodylami. W ten sposób dzieci uczą się także, jak zamienić nudny obowiązek w przyjemne działanie. To dobra nauka na przyszłość.

  1. Pozostaw dziecku wybór.

Zamiast wydawać polecenia, zaproponuj wybór. Nie chodzi tu o przekazanie całej władzy dziecku. Każdy człowiek jednak, również ten najmniejszy, lubi mieć poczucie, że coś od niego zależy. Zamiast mówić „Natychmiast idź na kolację”, możesz zaproponować „Czy wolisz iść na kolację wielkimi krokami, czy w podskokach?”. Rozmawiając z dzieckiem w ten sposób, okazujesz mu szacunek i budujesz wiarę we własne możliwości. Pamiętaj jednak o dwóch ważnych sprawach: w pewnych kwestiach nie ma miejsca na dyskusję (np. w sytuacji, gdy dziecko nie chce założyć kasku rowerowego, nie pytasz czy chce jeździć w kasku, czy nie, ale np. czy chce go założyć już w domu, czy dopiero na podwórku). My – dorośli ustalamy pewne ramy, w obrębie których dzieci mogą podejmować decyzję (jeśli chodzi o bezpieczeństwo, zachowania agresywne, czy brak poszanowania dla innych nie ma mowy o ustępstwach). Po drugie, pamiętajmy, aby obydwie opcje były przyjemne. Pozostawienie możliwości wyboru to nie groźba i nie korzystajmy z tego narzędzia w taki sposób (np. Zdecyduj, idziesz ze mną, czy zostajesz tutaj, żeby pogryzł cię pies.)

  1. Pozwól dziecku za coś odpowiadać.

Jeżeli możesz przekazać dziecku odpowiedzialność za jego własne zachowanie, przyniesie to tylko korzyści. Ludzie w każdym wieku pragną samodzielności i niezależności. To nie znaczy, że nie ma żadnych granic. Jako dorosły określasz, co należy zrobić, ale pozostawiasz dziecku odpowiedzialność za szczegóły. Np. z dzieckiem, które buntowało się przeciw zakładaniu kurtki, mama wykonała wykres temperatury i zaznaczyła wspólnie z dzieckiem, jaki ubiór należy nosić przy danej temperaturze. Od tej pory to chłopiec stał się odpowiedzialny za sprawdzanie temperatury i określenie, w co należy się ubrać. Więcej nie protestował.

  1. Udziel informacji.

Zamiast wydawać polecenie, udziel informacji. Dziecko ma wtedy szansę samodzielnie wymyślić, co należy zrobić. Oprócz uniknięcia naturalnego oporu, dajesz dziecku cenną lekcję, umożliwiając rozwój zdolności do samokontroli. Np. zamiast mówić „Znowu nie włożyłeś mleka do lodówki.” udziel informacji „Mleko psuje się, kiedy nie jest w lodówce.”. Narzędzie to ma jeszcze jedną zaletę – nawet gdy udzielasz informacji i pozostaje to bez echa, możesz użyć innego narzędzia i nie wydaje ci się, że dziecko cię zlekceważyło.

  1. Powiedz to jednym słowem (lub wyraź gestem).

Czasem, chcąc w dobrej wierze wpłynąć na zachowanie dzieci, mówimy za dużo. Łatwo wtedy o pretensje i marudzenie, a wówczas dzieci po chwili przestają nas słuchać. Zamiast mówić „Znowu nie odłożyłaś butów na miejsce. Ile razy mam ci to powtarzać? Zaraz ktoś się na nich potknie”, użyj tylko jednego słowa „Buty!”. Narzędzie to zakłada, że dziecko samo wydedukuje, co ma zrobić. Nie czuje, by ktoś mu rozkazywał.

  1. Opisz, co widzisz.

Czasem jedno słowo nie wystarczy. Jednak w takich sytuacjach starajmy się ograniczyć do opisu sytuacji, nie dodając do niego pełnych złości poleceń, czy oskarżeń. Zamiast mówić „Ale narobiłeś bałaganu. Natychmiast posprzątaj albo schowam farby”, opisz „Farba cieknie”.

  1. Opisz, co czujesz.

Jesteśmy tylko ludźmi – także my – dorośli doświadczamy różnych emocji. Nie musimy ich przed dziećmi ukrywać, wręcz przeciwnie – opisując, co czujemy, kształtujemy ich słownik emocjonalny. Zamiast mówić „Nie popychaj siostry, jest jeszcze mała! To podłe!”, opisz, co czujesz „Gdy widzę, jak jedno dziecko robi przykrość drugiemu, jestem zła!”.

  1. Napisz liścik.

Powtarzanie ciągle tej samej prośby może prowadzić do frustracji. Nawet jeśli dziecko nie potrafi jeszcze czytać, wypróbuj tę metodę. List może okazać się bardziej skuteczny niż ciągłe przypominanie. Np. można wysłać dzieciom papierowy samolot z informacją „Poukładajcie zabawki po zabawie”.

  1. Przejdź do działania, nie obrażając.

Dzieci to nie roboty – czasem zdarzy się tak, że żadne z opisanych wyżej narzędzi nie będzie skuteczne przez cały czas. Wówczas trzeba przejść do tego ostatniego. Jeżeli dziecko np. nie chce założyć kasku rowerowego, mimo użycia żartu, pozostawienia wyboru, udzielenia informacji, możesz powiedzieć „Chowam na razie twój rower. Nie jesteś w nastroju, by nosić ciasny kask, a ja nie pozwolę ci jeździć bez niego”. Dziecko w tej sytuacji nie jest oskarżane. Dorosły opisuje własne uczucia i działania, ustala zasady, narzuca ograniczenia i przejmuje odpowiedzialność.

Starajmy się także formułować nasze prośby w pozytywny sposób. Zamiast mówić „Nie pisz po meblach”, powiedz „Pisz na kartce” i podaj dziecku kartkę. W ten sposób skupiamy uwagę dziecka na pożądanym zachowaniu.

Bądźmy wytrwali w naszych działaniach, obdarzajmy nasze dzieci szacunkiem, wtedy one będą szanowały innych. Jeśli brakuje nam sił i pomysłów, jak w pozytywny sposób zmienić swoje relacje z dzieckiem sięgnijmy po wartościową książkę, gdzie autorzy opisali próby i zmagania własne oraz rodziców, którzy ich rady starali się wcielić w życie.

K. Hodana

Bibliografia:

  1. A. Faber, E. Mazlish, Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły?, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2001
  2. J. Faber, j. King, Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały. Poradnik przetrwania dla rodziców dzieci w wieku 2-7 lat, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2017
  3. I. Filliozat, Próbowałam już wszystkiego, Wydawnictwo Espirit, Kraków 2015
  4. M. Sears, W. Sears, Księga wymagającego dziecka, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2015